Ania

Gran Torino

Dodano: 6 kwiecień 2009 r.

Czy najnowsze dzieło Clinta Eastwooda to film na Wielki Post? Ten, kto obejrzy, zapewne będzie wiedział. Mnie w czasie filmu przyszły na myśl słowa z Ewangelii Jana: "Nie ma większej miłości..." (J 15,13).

Gran Torino to samochód marki Ford - ten tytułowy, przynależący do głównego bohatera, to rocznik 1972. Bohaterem jest mający polskie korzenie Walt Kowalski (w tej roli sam Clint Eastwood), którego poznajemy w chwili, gdy w czasie kościelnego nabożeństwa żegna swoją żonę. W następnych, rozgrywających się podczas stypy, scenach możemy zorientować się, co to za typ: twardziel, rasista, walczył w Korei, nienawidzi wszystkiego co "nie-amerykańskie" - innymi słowy oschły, opryskliwy, zgorzkniały, wzbudzający szczerą antypatię i chroniący swoje terytorium samiec, którego na pewno nie chcielibyśmy mieć za sąsiada. Tak ocenilibyśmy go na pierwszy rzut oka.

Po śmierci żony czas spędza głównie na koszeniu trawnika, piciu piwa, rozmowach z psem Daisy. Comiesięczną rozrywką jest wizyta u fryzjera. Wiedzie żywot samotniczy, tęskni za żoną, o czym dowiadujemy się z prowadzonych rozmów... z psem. Większość dawnych sąsiadów już się wyprowadziła, a ich miejsca zajęli tak znienawidzeni przez Walta przybysze z Azji i Meksyku. Z synami nie znajduje nici porozumienia, a wszelkie próby przełamania (z obydwu stron) impasu kończą się najczęściej fiaskiem. Przełomowym momentem jest chwila, w której do domu obok wprowadzają się imigranci z plemienia Hmong. Od czasu, gdy syn nowych sąsiadów, Tao, zakrada się do garażu, by ukraść tytułowe Gran Torino, życie Walta ulegnie totalnej zmianie. Bo dotychczas była to raczej wegetacja.

Walt walczył w Korei, zmuszony (chociaż czy naprawdę?) był do zabijania. Do końca życia nosi w sobie ciężar i piętno tamtych dni. To właśnie ono tak go przytłacza, że - jak zarzuca mu miejscowy ksiądz - Walt nie wie nic o życiu, gdyż ciągnie za sobą nieustannie piętno śmierci. Zmienia to w nim spotkanie z Tao i Sue - nowymi sąsiadami. Oprócz dwójki Azjatów ważna w tym filmie jest właśnie postać księdza, co najlepiej zaobserwować na przykładzie jego zażartych rozmów z Waltem. Ksiądz chce z początku namówić go do spowiedzi, gdyż obiecał to przed śmiercią jego żonie. Dialog między dwójką bohaterów trwa właściwie przez cały film. I to paradoksalnie ksiądz dowiaduje się od Walta najwięcej o życiu i śmierci. Niesamowita jest owa spowiedź.

"Gran Torino" jest niezwykłym zapisem rodzącej się przyjaźni, zaufania, miłości. Zapisem zmagania człowieka z życiem i śmiercią. Clint Eastwood ponownie, po "Za wszelką cenę", powraca do tego wątku. I robi to w sposób naprawdę przejmujący. Polecam wszystkim.

Gran Torino (Gran Torino)
reż. Clint Eastwood
scen. Nick Schenk
zdj. Tom Stern
muz. Kyle Eastwood, Michael Stevens
wyst. Clint Eastwood, Bee Vang, Christopher Carley, Ahney Her, Brian Haley
Australia, USA 2008

Chcesz zamieścić ma Bosko.pl swoją recenzję? Napisz do nas: film@bosko.pl

Tagi: film
Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA