
Na początku warto podkreślić stematyzowanie przez twórców relacji matka-syn, a to ze względu na panującą ostatnio w kinie światowym może nie modę, ale pewnego rodzaju tendencję do portretowania więzi dziecka z ojcem. Nie znaczy to oczywiście, że figurze matki nie poświęca się w ogóle uwagi - niech świadczą o tym dzieła Almodovara. Wydaje mi się jednak, że silniejszą reprezentację ma jednak pierwsze z przytoczonych rozwiązań - poczynając od pięknego "Powrotu" Andrieja Zwagincewa, przez polskie "Pręgi" Magdaleny Piekorz, "W dolinie Elah" Paula Haggisa, a na świetnym serialowym "Dexterze" kończąc, by wymienić tylko kilka przykładów. Niemniej tym razem w centrum znajduje się matka - przyczynek wszystkiego, co zdarzy się na ekranie.
Główny bohater "Złodziei", Alex, stracił kontakt ze swoją rodzicielką jeszcze w wieku dziecięcym, po tym jak została ona zatrzymana przez policję za paranie się kieszonkowymi kradzieżami. Po wielu latach spędzonych w sierocińcu chłopak zaczyna żyć na własną rękę - znajduje pracę, oddaje się temu samemu procederowi, który był obecny w domu od jego najmłodszych lata, a także, co najważniejsze, stara się odnaleźć utraconą matkę.
Dlaczego Alex kradnie? Nie robi tego z pewnością ze względu na problemy materialne. Wymagania co do standardu życia ma niewygórowane, nie jest pazerny ani zachłanny - wystarczy mu to, co ma. Jest to ciekawy zabieg twórców, którzy odbierają kradzieży, czynności nacechowanej jednoznacznie (motywacja ekonomiczna), jej najpowszechniejsze uzasadnienie i wytłumaczenie. W moim przekonaniu sam akt kradzieży zostaje w tym filmie bardzo dyskretnie, a jednocześnie interesująco na poziomie estetycznym, przeniesiony na poziom symboliczny. Kradzież jako sposób wyrażania uczuć, jako droga do odbudowania więzi. Rozwiązanie to karkołomne oraz obarczone dużym ryzykiem, ale w wypadku tego dzieła jak najbardziej udane. Portfel wyciągany z kieszeni przechodnia na ulicy lub niczego nieświadomego pasażera komunikacji miejskiej to desygnat odsyłający do przeszłości, do czasów, gdy Alex był świadkiem, jak jego opiekunka robiła to samo.
Symboliczna wędrówka bohatera po ulicach ma go zaprowadzić do upragnionego celu - odzyskania jedności z tą, którą utracił. Kilkakrotnie na ekranie pojawia się ikona przedstawiającą Matkę Boską trzymającą na rękach Syna Bożego - obraz idealnej miłości między rodzicielką a dzieckiem? Z drugiej strony kradzież to także sposób wyrażania uczuć - dobrze widać to na podstawie relacji Alexa z Sarą, dziewczyną, która pod wpływem chęci przeżycia czegoś ekscytującego uczy się od chłopaka złodziejskiego fachu. Wraz z kolejnymi "lekcjami" relacja między nimi staje się coraz bardziej bliska, intymna.
Oprócz zastosowania ciekawego chwytu ze sfunkcjonalizowaniem aktu kradzieży na potrzeby opowiadanej fabuły, na szczególne pochwały zasługuje także sposób przedstawienia historii. Przeważająca większość scen zrealizowana została w sposób stonowany, statyczny. Nieraz są to po prostu krótkie wycinki z codziennego życia postaci, które w zestawieniu tworzą całość o odpowiednim rytmie, a rozpatrywane pojedynczo mogą wzbudzić zachwyt, jeżeli chodzi o kompozycję kadru i organizację przestrzeni. Być może nie wspomniałem o tym jeszcze, ale "Złodzieje" to naprawdę piękny obraz - jeżeli kogoś nie przekonuje treść, to warto go zobaczyć choćby ze względów na walory estetyczne, choć w moim przekonaniu jedno i drugie doskonale się uzupełniają, tworząc zwartą całość, okraszoną dodatkowo cudowną muzyką. Trudno uwierzyć, że to zaledwie debiut młodego hiszpańskiego reżysera, Jaime Marquesa. Debiut bez zbędnych fajerwerków, oszczędny w dialogach, wyważony i inteligentny. Naprawdę gorąco polecam!
PS. Zwieńczenie recenzji jest wynikiem silnych emocji (jak najbardziej pozytywnych!), jakie na jej autorze wywołało omawiane dzieło :)
Chcesz zamieścić ma Bosko.pl swoją recenzję? Napisz do nas: film@bosko.pl
„Pokolenie 89” – czymkolwiek by nie było – ma wreszcie szansę, by przemówić własnym...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego...
Seria „Jan Paweł II objaśnia Pismo Święte”, która ukazuje rozległą panoramę papieskiego...
Salezjanie w ramach przygotowań do dwusetnej rocznicy urodzin św. Jana Bosko, swojego...
Czy to świat przyszłości czy teraźniejszości? Widz po obejrzeniu filmu „Igrzyska śmierci...
Modlę się przed spektaklem. Proszę, by to doświadczenie radości, które ludzie będą mieli...
– Tak, to temat autobiograficzny. W życiu ta historia wyglądała inaczej. Nie była tak...
Dodaj nową odpowiedź