- W tej chwili tata już pogodził się z faktem, że jestem aktorem i myślę, że podoba mu się to, co robię.

- Trudno mi to ocenić, ponieważ pana Krzysztofa poznałem, będąc jeszcze dzieckiem. Przede wszystkim był dla mnie wujkiem, następnie kolegą z pracy taty, a dopiero później reżyserem. Faktem jest, że on jako pierwszy zaprosił mnie do pracy w filmie, był to "Dekalog X" i myślę, że taki kredyt zaufania, jakim zostałem przez niego obdarzony, bardzo zobowiązuje. Choć oczywiście to nie był główny powód, dla którego zostałem aktorem. Spotkanie w życiu Krzysztofa Kieślowskiego na pewno było dla mnie bardzo istotne, i nie mówię tu tylko o spotkaniu przy "Dekalogu". Pamięć o nim gdzieś głęboko we mnie tkwi. On pozostaje dla mnie wciąż bardzo ważną osobą.
- Nie wszystko jest na sprzedaż.
- Nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym wziąć udział w jakiejkolwiek reklamie, nie aż tak zależy mi na pieniądzach, żeby to dla nich robić, a żadnych innych powodów nie widzę. Jest mi to zupełnie niepotrzebne. Jednocześnie nie chcę potępiać tych osób, które biorą udział w reklamie, która jest dla mnie pewnego rodzaju formą sprzedawania się i namawiania. Najgorzej jest wówczas, gdy ktoś namawia poprzez reklamę do czegoś do czego nie ma absolutnie przekonania, a czyni to tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Nie zarzekam się, że nigdy nie wezmę udziału w reklamie, jednak na pewno będę jak najdłużej trzymał się od niej z daleka. Marcelo Mastroiani na tego rodzaju pytanie odpowiadał: "Nigdy nie sprzeniewierzę się ideałom mojego zawodu, chyba że będzie mi potrzebny nowy basen". Jest w tej odpowiedzi wielka włoska przekora, na którą oczywiście jeszcze nie mogę sobie pozwolić. Prawdą jest, że tego rodzaju propozycje otrzymuję.
- To jest przekleństwo każdego aktora. Jednak na razie tego zaszufladkowania się nie obawiam ze względu na propozycje, jakie otrzymuję, a nie są to tylko propozycje komediowe. Zresztą, ostatnio robię całkiem poważne rzeczy. W komediach biorę udział nie tylko w filmie, ale także w teatrze. Tylko tam jest to oczywiście zupełnie inny rodzaj komedii.
Komedie stają się popularne i żyją innym życiem niż filmy ambitne, stąd myślę, że nadają mi wizerunek aktora komediowego, pomimo że tych komediowych ról zagrałem tylko kilka na kilkanaście filmów, które w sumie zrobiłem. Na takie postrzeganie nie ma siły, i szczególnie się tym nie przejmuję, gdyż bardzo lubię komedie i uwielbiam rozśmieszać ludzi. Myślę jednak, że najkorzystniejszą sytuacją dla aktora jest granie różnorodnych ról, dlatego w przyszłości muszę je jeszcze staranniej wybierać.
- Dobrze pani to ujęła. Aktorstwo czułem w sobie dość mocno, wiedziałem, że pozostanę mu wierny. Czekałem jednak na odpowiedni moment. Studia psychologiczne były świadomym czasem przedłużenia sobie młodości, nauczenia się czegoś roztropnego, przestudiowania mądrych książek oraz robienia wielu ciekawych rzeczy, jak np. kabaretu. Suma sumarum, te pięć lat, jakie spędziłem na Uniwersytecie, były dla mnie bardzo rozwijające.
- Psychologia, którą studiowałem, miała wielki plus, bowiem równolegle z nią mogłem także poznawać wiele innych bardzo ciekawych kierunków, jak kulturoznawstwo, filozofię czy religioznawstwo.
- W pewnym stopniu na pewno tak, aczkolwiek ta religijność gdzieś we mnie jeszcze urosła. Byłem dzieckiem bardzo wrażliwym na tematy wiary. Pewnie tak jak większość innych dzieci, tylko później przychodzi czas młodzieńczego buntu, którego ja, szczerze mówiąc, nie pamiętam. Oczywiście wrażliwość religijna jest raz większa, raz mniejsza. Często teraz przyłapuję się na tym, że brakuje mi tych przeżyć i atmosfery z dzieciństwa, choć na szczęście czasem w różnych momentach życia jeszcze je czuję.
„Pokolenie 89” – czymkolwiek by nie było – ma wreszcie szansę, by przemówić własnym...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego...
Seria „Jan Paweł II objaśnia Pismo Święte”, która ukazuje rozległą panoramę papieskiego...
Salezjanie w ramach przygotowań do dwusetnej rocznicy urodzin św. Jana Bosko, swojego...
Czy to świat przyszłości czy teraźniejszości? Widz po obejrzeniu filmu „Igrzyska śmierci...
Modlę się przed spektaklem. Proszę, by to doświadczenie radości, które ludzie będą mieli...
– Tak, to temat autobiograficzny. W życiu ta historia wyglądała inaczej. Nie była tak...
Dodaj nową odpowiedź