Ewa

Jazda do roboty....

Dodano: 25 styczeń 2011 r.

Czy masz talent? Na fali zdobywających rekordy popularności telewizyjnych show pewnie coraz więcej z nas odpowiedziałoby twierdząco. Ale nawet ci, którzy wciąż uparcie wierzą w swoją nieodróżnialną od innych przeciętność, mają w sobie jakiś głęboko ukryty skarb, czekający na wydobycie.

 

Wiem, pewnie myślicie od razu o przypowieści o talentach, i rzeczywiście nie będzie do niej daleko. Bo cóż nam może stanąć na drodze, aby ten talent odkryć, pomnożyć (rozwinąć) i oddać Bogu (czyli bliźnim na Jego chwałę)? Powody mogą być różne – chwilowa nieobecność talentu, brak możliwości, ograniczenia finansowe, emocjonalne, jakieś okropne zranienia, które skutecznie nas blokują... Czy nas to tłumaczy? Czy wolno nam się poddać?

Możemy licytować stopień zasadności naszych usprawiedliwień, można też uznać mnie (nie do końca niesłusznie) za jakąś „kreatywną wariatkę” – trochę poprawi to nam samopoczucie. Czy na długo?

Znam dwie dziewczyny, które po niespełna dziesięciu latach spędzonych w domu dziecka piszą własne piosenki i wspaniale je wykonują. Znam też pewną niezłomną panią matematyk, znam godzinami ślęczącego nad klawiaturą informatycznego zapaleńca, znam studenta filozofii, ślęczącego całe noce nad kulturą renesansu, znam specjalistkę od robienia biznesu i taką od tworzenia domowej atmosfery... Ich wszystkich łączy to, że jak już robią to „swoje coś”, to przysłowiowe „iskry lecą”, niemal można się ogrzać w płynących z nich ogniu i żarze, tak że na tym padole łez jest mi dużo lżej.

Ale jest coś znacznie ważniejszego, co wciąż na nowo wbijają mi do głowy, czym mnie wciąż niepokoją i przynaglają: utalentowany leniu, weź się do roboty! Rozpal swoje serce, by inni też mogli się ogrzać!

I właśnie z tym, nade wszystko w siebie wymierzonym apelem, chciałabym przeżyć, kolejny, dany nam od Boga rok...

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA