Ania

Moja pełnia czasu?

Dodano: 29 listopad 2010 r.

Nadszedł kolejny adwent. Ale nie chciałabym, żeby był to tylko kolejny rok, kolejne roraty, kolejne Boże Narodzenie.

Nadszedł kolejny adwent. Ale nie chciałabym, żeby był to tylko kolejny rok, kolejne roraty, kolejne Boże Narodzenie. Chociaż czasami tak się wydaje, że wszystko kręci się w kółko. Że rok w rok te same święta... A jednak my w naszej drodze jesteśmy wciąż dalej. Każdego dnia, każdego roku troszkę dalej. Więc może raczej nie koło, lecz spirala zbliżająca nas do celu?

Myślę o Janie Chrzcicielu. Ten ostatni prorok wiele lat spędził na pustyni. Żywił się, jak podaje Pismo, miodem i szarańczą. Lecz w odpowiednim czasie, a raczej w rozpoznanej przez siebie pełni czasu, wychodzi z ukrycia, by głosić nadejście Mesjasza.

Zawsze jest mi smutno i czuję się osamotniona, gdy widzę, jak odchodzą kolejni ludzie, których ceniłam, którzy byli w jakimś sensie moimi autorytetami, mistrzami. Oni umierają, a my pozostajemy. Nawet czasami może niezbyt znani i bez większego wpływu na moje życie, ale zawsze dający jakąś pewność, świadomość, że są i czuwają, stoją na straży. Że wesprą radą czy napomną i skarcą w razie potrzeby. Czuję się jak dziecko, które bawi się bezpiecznie, gdy wie, że rodzice są w pobliżu.

I gdy słyszę, że moi "mistrzowie" odchodzą mam wrażenie końca czasów. Końca jakiejś epoki.

I myślę o Janie Chrzcicielu, który rozpoznał swój czas wyjścia. Bo gdy nadejdzie ten mój, chciałabym być gotowa i też go rozpoznać. To czas, gdy trzeba będzie dorosnąć, stać się odpowiedzialnym i zadbać o tych, którzy na nas liczą.

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA