Kawa

Strona B

Dodano: 23 marzec 2009 r.

Strona B, bo o nich mowa, to aktualnie czterech chłopaków, którzy obsługują gitary, bas i perkusję, oraz dwie panny na wokalu.

Zawsze miałem słabość do kapel z żeńskim wokalem, szczególnie jeśli było to zwykłe punkowe granie. Generalnie śmiem twierdzić, że każdy kto lubi proste rytmy, oparte o trzy akordy i odrobinę czadu, szybko zrozumie moją sympatię dla zespołów pokroju Deadline, Inerdzia czy równie fajny twór z Poznania Sun Guest. Dlatego z wielką frajdą śledziłem sceniczne poczynania grupy bardzo młodych osób, które niegdyś grały jako support przed koncertem Violi Brzezińskiej na lubelskiej "Poczekajce". Moim oczom ukazała się grupa nastolatków w intensywnym okresie dojrzewania, która już po pierwszym utworze trafiła w - wspomniany wyżej - czuły punkt mojego serca.

Strona B, bo o nich mowa, to aktualnie czterech chłopaków, którzy obsługują gitary, bas i perkusję, oraz dwie panny na wokalu. To, co grają, to proste rockowe, momentami bardziej punkowe, rytmy (choć i szczypta reggae też wpadnie) z tekstami opartymi o Pismo święte i przemyśleniami na temat relacji Bóg - człowiek. Tym samym wpisują się w gatunek wykreowany niegdyś przez zespół Porozumienie, noszący nazwę praise rock. Warto przy okazji nadmienić, że dobrym duchem kapeli jest Luk z Porozumienia, który wspiera Stronę B od strony warsztatowo - technicznej, co owocuje ciekawym brzmieniem, ale jednocześnie motywuje członków kapeli do stałego rozwoju duchowego. I choć Luk, szczególnie podczas koncertów, nie wygląda może na statecznego kierownika duchowego, to jednak z różnych źródeł wiem, że pasie ich rózgą żelazną! Nie ma jak to dobry menager.

Zespół pochodzi z Jeziorzan, niewielkiej miejscowości na Lubelszczyźnie. Jak mówią członkowie grupy: "Tu życie młodego człowieka może kręcić się albo wokół kościółka i parafii, albo wokół nielicznych barów i sklepików z piwkiem..." Na szczęście pewnego dnia pojawił się w tamtejszej parafii młody kapłan zapalony do grania na perkusji i gotowy każdy grosz oddać na młodych, z którymi zaczął pracować. To on w krótkim okresie zgromadził wokół siebie ekipę, którą zapalił do muzyki i co więcej, przekonał ich, że sami mogą stworzyć coś konstruktywnego. W ten sposób obudził pasję, a jednocześnie przy okazji jej rozwijania zaczął głosić Dobrą Nowinę. Oby więcej takich kapłanów.

Z tego zamieszania, niczym z pradawnego chaosu, wyłoniła się Strona B. Nazwa zespołu ma oznaczać rewers monety, której awersem jest Bóg. Inne tłumaczenie nazwy to Strona Boża - "po niej próbujemy się opowiadać", mówią członkowie kapeli. Aktualnie młodzi - gniewni pracują nas swoją debiutancką płytą. Z tego co słychać po ich dotychczasowych "nagrywkach" wnioskuję, że może być to krążek, który nie zmęczy mojej psychiki podczas przedzierania się przez kolejne piosenki, ale będzie wiernym towarzyszem kolejnych podróży i godzin pracy. Poza tym przy najbliższej okazji chętnie krzyknę spod sceny "Strona B - ognia!" I niech ten okrzyk towarzyszy działaniom tej drużyny.

Posłuchaj:

100

Człowiek

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA