Joanna Grabarska

Zjawisko (pop-rockowe) - The FOO!

Dodano: 23 listopad 2009 r.

W pop-rockowej stylistyce dobrze grają i śpiewają szczerze z serca. O czym? Tak w skrócie o tym, że kochają Boga. To może i nie nowość... ALE: The FOO autentycznością dają wyraz temu, że kochanie Boga to nie patetyczne zamanifestowanie stanu uczuciowo-racjonalnego połączonego z wyrzeczeniami i cierpieniem, ale kochanie Boga to uczucie, poryw serca, radość, wolność i młodość. Nie muszą tego wmawiać słuchaczowi w tekstach - to się po prostu czuje!

Nie za karę

The FOO (Following Over One) działa od 2005 roku, ale to nie jest najważniejsze. Zespół pochodzi z Zielonej Góry. To też nie jest najważniejsze. Ważna jest muzyka i teksty. Najważniejsze jest jednak to, w jaki sposób prezentują to, co tworzą. Są autentycznie zaangażowani. Nie sprawiają wrażenia grupki młodzieży, której ktoś wręczył za karę albo na siłę wcisnął gitarę i kazał grać. Oni się tym naprawdę cieszą. Tworzą w popularnej stylistyce, bez patosu, bez uległej fałszywej skromności. Mówią, że chcą przez to, co tworzą, ewangelizować. I dobrze, bo dysponują odpowiednimi talentami muzycznymi.

Stereotypołamacze

Angażują się w rekolekcje, śpiewają na spotkaniach młodzieży, uwielbieniach. Jako kolejni obalają stereotyp długiej spódnicy i smutno-łzawej stylistyki. Uwielbienie muzyką było - jak piszą na swojej stronie - na początku działania zespołu. I zgadza się! Jeśli coś (tu Kogoś) uwielbiamy, to cieszymy się tym, nadaje to naszemu życiu kolory i daje chęć do życia. W utworach The FOO można to znaleźć.

Śpiewają jak zakochani

Śpiewają o Bogu, a robią to tak, jakby śpiewali o tym, że zakochali się z wzajemnością w najfajniejszym na świecie chłopaku/dziewczynie (w zależności od tego, kto jest przy mikrofonie). I tego chce się słuchać, to działa. Dają wyraz temu, że kochanie Boga to nie patetyczne zamanifestowanie stanu uczuciowo-racjonalnego połączonego z wyrzeczeniami i cierpieniem, ale kochanie Boga to uczucie, poryw serca, a nie kalkulowanie, "co mi się w życiu opłaci, jakby Bóg przypadkiem był". Dużo tu młodości i "zakochania". Nad wszystkim tym unosi się idea tworzenia dla wyrażenia uczuć i chęci podzielenia się tym ze światem, a nie mgiełka usilnego wbijania w kościelną ławkę. Nawet kiedy śpiewają o "świętym tronie Boga", to jest to takie... życiowe.

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA