Nie mogę sobie znaleźć miejsca w życiu ostatnio. Ostatnio, czyli jakieś 3, może 4 miesiące. Chyba zgubiłam się gdzieś w wielkiej wędrówce ku błękitnemu niebu... i w ogóle się w życiu gubię. A zaczęło się bardzo dawno...
Piszę sobie do was, bo w zasadzie czuję się źle, a nie mam z kim pogadać... o tym, co boli. Dlaczego do was? Odkryłam ten portal niedawno... Nie oczekuję od was cudów, heroicznych czynów itd. Liczę jedynie na wysłuchanie... Proszę...
Nie mogę sobie znaleźć miejsca w życiu ostatnio. Ostatnio, czyli jakieś 3, może 4 miesiące. Chyba zgubiłam się gdzieś w wielkiej wędrówce ku błękitnemu niebu... i w ogóle się w życiu gubię. A zaczęło się bardzo dawno...
Kiedy miałam 7 lat, z domu wyprowadził się tata. Nie mogli z mamą się znieść. Ale to nie było ważne, bo cóż może być ważne w wieku 7 lat? Oczywiście zabawki... W każdym bądź razie ja, mama i starsza siostra zostałyśmy same. Mama była nauczycielką, pracowała. Siostra się uczyła w liceum, a ja chodziłam do podstawówki. Na głowie mamy został cały dom. Rachunki, opłaty, dorastające dzieci, obiady, sprzątanie. Nie miała czasu na siebie. Na malowanie paznokci, fryzjera, kosmetyczkę i tego typu babskie sprawy... Ot, rodzina i wszystko. Kiedy mamy nie było, zajmowała się mną babcia, ale o niej w dalszej części tego poematu... Mama przęgła, jak mogła. Ale nieraz opadała z sił. Tyle wydatków, a pensja mała. Moja dorastająca siostra odwalała różne numery (jak to dorastające dzieci). Liczyli się chłopcy, czarne ubrania i "Metallica". Koncerty, piwo itd. Co tu pisać? Nieraz uciekała z domu, ale zazwyczaj wracała. Mama była wyrozumiała i nadal jest... Wyprowadzka taty nie zmieniła jej, a nawet uwolniła od kłótni, bijatyk, pijaństwa i tego, co przynosi małżeństwo, które się nie zgra. Tata mieszka niedaleko mnie, mam z nim kontakt.
Ja też przechodziłam różne akcje - też dorastałam, ale nieco inaczej. Pokorniej... Kiedy miałam 10 lat (może 11, nie pamiętam) ciocia wysłała mnie na Oazę Dzieci Bożych. Jak na takie rekolekcje może reagować dziecko niezaprzyjaźnione z Kościołem? Mama wierzy, ale nie chodzi do kościoła. Tata - to różnie. Mama nie zmuszała mnie do coniedzielnego oglądania Białego Chleba w tabernakulum, więc Kościół był mi obcy i oaza też mi się nie spodobała. Zerwałam z nią na jakiś czas, by potem znów wyjechać na II stopień ODB. Nauczyłam się trochę Boga. W tym momencie mam skończone młodzieżowe stopnie oazy. Czegoś mnie nauczyła...
Moje dojrzewanie zbiegło się z mamy przekwitaniem. To była katastrofa... Totalna porażka. Ucieczką była babci, która mieszkała klatkę obok. Ale to nie rozwiązuje problemów, bo ten stan nadal zostaje. Małpowałam moją siostrę we wszystkim ( ona nigdy z mamą nie żyła dobrze ). Krzyczałam, biłam, popychałam, kłamałam, nie przyznawałam się, nie dawałam jeść... Do tej pory tego żałuję... Tak niesamowicie to boli. Jednak pewnego dnia zobaczyłam moją mamę, zagłodzoną, która dojada po nas resztki z talerzy i ten widok zabolał ze wszystkich sił. Być może odezwało się sumienie jakieś... Nie rozumiałam jej choroby, jej niewytłumaczalnych widzeń, przesłyszeń i tego, co z tym się wiąże... Zamiast pomóc, odeszłam. Nieraz sąsiedzi prosili, bym wzięła mamę do domu, bo późno w nocy zaczepia ludzi na ulicy, pytając czy już jestem w domu, lub bez celu spaceruje po dworze. Ja ich nie rozumiałam... Nie chciałam? Mama trafiła do szpitala dla psychicznie chorych. Mój wujek (a mamy brat) zawiózł ją tam siłą z moją siostrą. Była tam ok. 2 - 3 miesięcy, więc był spokój w domu. Mieszkałam z siostrą, siostrzenicą i siostry facetem. Mama wyszła ze szpitala i znów zjawiła się w domu, twierdząc, że jest normalna, a wszyscy wokół niej są nienormalni. Nie brała leków (do tej pory tego nie robi), wyrzucała je do WC. Znów odzyskała panowanie nad kontem bankowym i zadłużała mieszkanie. Mój tata nie interesował się tym, bo i po co? Żył własnym życiem.
Mieszkanie zostało zadłużone na 1500 zł. Dla mnie było to wiele, bo ja tych pieniędzy nie miałam. Nikt mi nie pomógł... Z rodziną ładnie tylko na zdjęciu... A co ja mogłam zrobić? 16-letnia wówczas dziewczyna? Nic. Pojawiły się moje problemy. Wybór szkoły. Samotność, bo chłopa brak i zazdrość - bo nie ma się ciuchów tak jak koleżanki. I nie odzywałam się do Boga. Wtedy Go nie było... Potem zmarła nieoczekiwanie babcia, która, jakby nie było, dawała mi schronienie, choć przez 12 lat słyszałam od niej cały czas: "Twój ojciec to skurwysyn... (proszę sobie dopisać dalej...)". Dawała mi kieszonkowe i nagle jej zabrakło. Najpierw odczułam brak materialnych korzyści z niej, dopiero potem brakło osoby... Zostawiła po sobie mieszkanie - puszka Pandory. Mieszkam w nim teraz nielegalnie, choć babcia zmarła 2 lata temu... Mój wujek (mamy brat) obarczył śmiercią babci wszystkich dookoła (a on sam nie zjawił się, by załatwiać pogrzebowe sprawy, a kiedy za życia go potrzebowała - on załatwiał swoje sprawy zawodowe). W dzień pogrzebu "dał" nam mieszkanie babci (nam= mnie i mamie). To było dla mnie dobre rozwiązanie. Nareszcie spokój. Żadnych kłótni z siostrą i szwagrem (moja siostra wyszła za mąż, za to moja mama dostawała furii - bitwy w domu). Przeprowadziłam się z mamą do babci mieszkania. "Przeprowadziłam", tzn. wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i wio. Wzięłam w opiekę mamę...
O jeździe po poręczy, walce z Panem Bogiem i prostytutkach z siostrą Anną Bałchan SMI rozmawia...
Czekoladki z serduszkami, różowe prosiaczki, przytulone słoniki, powyginane w różnych pozach...
W Europie znów rozgorzała publiczna dyskusja na temat eutanazji. Wywołała ją Francuzka Marie...
Tym razem hasłem przewodnim jest wierność – wierność swoim ideałom, wierność sobie,...
W przeddzień inauguracji obchodów 25. rocznicy beatyfikacji bł. Karoliny odbyła się...
„Mejd in Czajna”, czyli wspólna zabawa, a jednocześnie spotkanie z Kościołem katolickim w...

Rozpłakałam się... To jest świętość! A ja, taki obrzydliwy grzesznik, co wszystko ma,...
W przeddzień inauguracji obchodów 25. rocznicy beatyfikacji bł. Karoliny odbyła się...
Tym razem hasłem przewodnim jest wierność – wierność swoim ideałom, wierność sobie,...
Człowiek otrzymuje od Boga jeszcze jedną szansę opowiedzenia się za Bogiem lub przeciw...
Dodaj nową odpowiedź