Ten artykuł napisało życie, a precyzyjniej - spotkania, które dane mi było przeżyć w styczniu tego roku. Zaczęło się właściwie zaraz po świętach. Przychodzili ludzie, którzy chcieli opowiadać o swoim nieszczęściu, mieli - jak sami to sformułowali - jeszcze tę odrobinę poczucia obowiązku wobec innych, że prosili, abym opisał ich porażki, by przestrzec innych. A potem - jakby w odpowiedzi na pojawiające się pytania - spotykałem osoby, których życie jest szczęśliwe, udane, zmierza do jasno określonego celu. Ale posłuchajcie po kolei....
- Czemu każą mi żyć? - pytała dwudziestoletnia dziewczyna, leżąca w szpitalu po mozolnej akcji przywracającej ją do życia, zażyła przedtem kilkanaście zupełnie niepotrzebnych tabletek.
- Czy będę jeszcze potrafił poukładać sobie życie? - zastanawiał się inny niedoszły samobójca unieruchomiony w kilku kilogramach gipsu.
- Czemu oni się na mnie uwzięli? - osiemnastoletnia dziewczyna chciała zrozumieć swoich rodziców, którzy zmuszali ją do obrania upatrzonego przez nich kierunku studiów.
- Czy to możliwe? Oni chyba siadają codziennie naprzeciw siebie i obmyślają, jak zrobić krzywdę swojemu dziecku - mówiły do siebie nauczycielki pewnej jedenastoletniej dziewczynki, której rodzice najpierw "kulturalnie" i "inteligentnie" kłócili się między sobą, potem próbowali córkę "napuszczać" na siebie nawzajem, a wreszcie postanowili się rozwieść, nie zważając na jej uczucia.
- Czemu ja się nie mogę bawić jak inni moi koledzy? - pytał dziesięcioletni chłopiec, którego rodzice w trosce o przyszłość wypełnili mu czas nauką trzech języków i gry na instrumencie, a resztkę wolnych chwil kazali mu spędzać na ogólnorozwojowej gimnastyce, aby "miał chęć do nauki, jak się nauczy prosto trzymać i poprawnie oddychać".
- Dlaczego nie mogę normalnie pogadać ze swymi rodzicami? Jak tylko zacznę coś mówić, oni od razu przerywają twierdząc, że doskonale wiedzą, co mam do powiedzenia, a jak mam jakieś ważne pytania, to mówią, że zawracam im czas "jakimiś głupotami" i w moim wieku "to już dawno sam powinienem być na tyle mądry i samodzielny, aby takie oczywiste sprawy sobie samemu wytłumaczyć" - to słowa nawet kilku nastolatków - osób, które czuły się samotne i niezrozumiane we własnych domach, wśród kochającej, ale nierozumnej rodziny.
W niewielkim gronie pedagogów i psychologów zastanawialiśmy się, jak można pomóc osobom, które mają trudniejszy start, choćby takim, a w których życiu pojawiają się powyższe pytania. Czy ich życie jest już przekreślone? Czy muszą do końca swoich dni nieść ciężar nałożony bez ich woli przez rodzinę czy inne osoby z najbliższego otoczenia?
- Nie ma co rozważać, jaki procent ogółu stanowią młodzi ludzie z problemami, to zapewne kształtuje się bardzo różnie, zależnie od wielu czynników, dla nas ważny jest każdy człowiek! Szukajmy zatem dróg wyjścia, wymieniajmy osiągnięcia, popularyzujmy ścieżki już sprawdzone! - wołał jeden z profesorów uniwersytetu.
Jest pewne, że nie ma sytuacji bez wyjścia - stwierdzili wszyscy jednogłośnie. Osobom o wielkiej wrażliwości potrzebna jest do tego wyjścia z trudności jakaś pomoc z zewnątrz, wielu mocniejszych da sobie radę, wystarczy im podsunąć pomysł.
- zauważyć i docenić swoją samodzielność: każdy powinien nauczyć się żyć swoim własnym życiem - przychodzi czas w życiu każdego człowieka, kiedy trzeba mieć odwagę podejmować własne decyzje i ponosić ich konsekwencje, rodzina może doradzać, należy zawsze z szacunkiem wysłuchać tych rad i po przemyśleniu wybrać własną drogę. Gdy ktoś się sprzeciwia, to trzeba tłumaczyć, że dla każdego Pan Bóg ma inne, niepowtarzalne powołanie. Znakomitą metodą na wzrastanie w samodzielności jest... okazywanie życzliwości - jeśli postaram się każdemu za coś podziękować, sprawić codziennie jakąś radość słowem lub przez jakąkolwiek pomoc, to już pokazuję swoją odrębność, niezależność, twórczą pomysłowość. Bożym sposobem na życie wśród ludzi jest modlitwa za każdego z naszych bliskich, i to tym gorętsza i intensywniejsza, im trudniej z daną osobą "się dogadać", jest to szczególnie ważne, kiedy się kogoś z otoczenia trochę boimy - modlitwa daje jednocześnie odwagę i poczucie szacunku, niszcząc lęk wobec kogoś dzięki modlitwie nie wpadniemy w agresję, w chęć "wykrzyczenia" tego lęku;
W czasie sesji egzaminacyjnej usłyszałem kiedyś od jednego z kolegów: „Nie przeżywaj tak!”....
Wychowanie bez stresu, za którym opowiada się aż 80 proc. Polaków, zalewa świat falą bezradnych...
Przypomnij sobie, ile razy nie poradziłeś sobie z własną złością? Sporo? Znów młodszy brat...
Kobiety, które mimo zagrożenia życia zdecydowały się urodzić dziecko, będą bohaterkami...
„Dam Ci wszystko to, co lubię, ale siebie dam po ślubie!”, „Słownik damsko-męski i męsko-...
Historia prawdziwa, autobiograficzna. Szokująca opowieść o niezwykłej, chwilami bardzo...

no właśnie, a ja znam kogoś kto trafił do szpitala po ketonalu i spędził tam sporo czasu...

niepłodność Jarku leczy się naprotechnologią (o której się nie mówi bo nie ma z niej...
Przesiadują na klatkach schodowych lub na osiedlowych ławkach. Pijąc piwo, często...
Z mediów coraz częściej dowiadujemy się, że na terenie Polski organizowane są nielegalne...
Spotkanie w lubelskiej kawiarni. Naprzeciwko mnie Miss Polka Litwy, finalistka konkursu...
Dodaj nową odpowiedź