Z wykształcenia astronom, zamężna, domatorka, współzałożycielka i Prezes Polskiej Akcji Humanitarnej, dla wielu wzór człowieka, który zmaga się z cierpieniem własnym i bliźnich - Janina Ochojska.
Janina Ochojska: Wszelkie takie tytuły traktuję jako wyróżnienie dla całej Polskiej Akcji Humanitarnej. Z tego względu jest mi łatwo, bo są to nagrody dla wszystkich, którzy ze mną pracują. Natomiast samo bycie osobą publiczną nie jest łatwe. Człowiek jest zawsze na widoku. Z tego tytułu płyną nie tylko przyjemności, takie jak ta, że ludzie, spotykając mnie na ulicy, wyrażają mi swoją serdeczność, podziw. Bycie osobą publiczną to także wielka odpowiedzialność. Takie osoby często są brane za wzór; patrzy się na to, jak oni postępują. Gdy ktoś jest wzorem i nagle zrobi coś złego, bardzo wielu młodym ludziom załamuje się wszystko. Wtedy nie ma dla nich nic stałego. W moim przypadku popularność oznacza konieczność bycia w stałej gotowości, a to wszystko nie jest łatwe, bo jestem zwykłym człowiekiem, mam swoje życie. Jakikolwiek problem się nie pojawi, ludzie spodziewają się, że zajmiemy się nim. Gdy we wrześniu były ataki terrorystyczne na Amerykę, dzwoniono do nas z pytaniem, czy będziemy coś robili. Może to wygląda, że narzekam, ale ja naprawdę nie mam powodów do narzekania. Moja praca daje mi bardzo dużo szczęścia. Czasami przychodzi zmęczenie, ale odpocznę i mogę pracować dalej.
Tak. Ale ja nie uznaję podziałów życie prywatne - życie zawodowe. Życie mamy jedno. Nie wiem, czy moje życie jest bardziej prywatne czy bardziej zawodowe, gdy jestem na terenach po-powodziowych. Nie dzielę życia w ten sposób, choć oczywiście moja praca odbija się na ilości czasu, który spędzam w domu. Mieszkamy, z mężem, w Krakowie, ja pracuję w Warszawie, więc siłą rzeczy nie mam tego szczęścia, żeby każdy wieczór spędzić z mężem. Ale to jest nasz wybór. Każdy z nas bierze na siebie jakieś obowiązki i musi wziąć za nie odpowiedzialność. Zdecydowaliśmy się z mężem na taki tryb życia, uznając, że go wytrzymamy. Mąż również dużo pracuje, ale to nam nie przeszkadza być sobie bliskimi.
Najważniejsze jest to, żeby dom był domem, naszym domem, w którym się dobrze czujemy - taką przystanią. To jest miejsce, w którym regeneruje się siły, miejsce najważniejsze. Ja taki dom mam. Kiedyś nie miałam, wracałam z konwoju do wynajętego mieszkania. Bardzo lubię gotować, gdy wracam, zawsze coś dobrego gotuję. Może trudno w to uwierzyć, ale jestem domatorką, bardzo lubię być w domu. Dom kojarzy mi się z książkami, które lubię, z płytami, których słucham z mężem, z przyjaciółmi, którzy do nas przychodzą. Prowadzimy bardzo otwarty dom. Często ktoś do nas przyjeżdża z Torunia czy z Warszawy, bo Kraków jest najfajniejszym miastem, w którym można mieszkać.
Jestem jedna. Praca powoduje stresy, a ja jestem dosyć niecierpliwa, nerwowa. Szybko wybucham, ale i szybko mi przechodzi. Jak się zdenerwuję niesłusznie, potrafię przeprosić. W mojej pracy jest dużo nerwowości, bo trzeba zdążyć ze wszystkim. Następnego dnia po ataku terrorystycznym mieliśmy jechać na tereny powodziowe, gdzie było bardzo ciężko z pomocą. Z jednej strony telefony, bo Ameryka na topie, z drugiej strony ci ludzie są dla nas tak samo ważni. Poza tym pomoc powodzianom nie jest jedynym naszym programem. Jest jeszcze Pajacyk, pomoc uchodźcom, program edukacji humanitarnej, Kazachstan, Litwa... Jest tego dużo, stąd ogromne tempo pracy. Nie można podzielić człowieka na prywatnego i na pracownika. Choć prawdą jest, że co innego robię w domu, a co innego inne w pracy,
Adam Nowak przedstawia się krótko: "Były kelner, technik żywienia zbiorowego, roznosiciel mleka...
Zawsze elegancko ubrana, z zadbaną fryzurą, w okularach i z serdecznym uśmiechem, skierowanym do...
Panie, a tu co? – zaczepiła mnie staruszka dźwigająca pod pachą chryzantemy. – Pogrzeb –...
Kobiety, które mimo zagrożenia życia zdecydowały się urodzić dziecko, będą bohaterkami...
„Dam Ci wszystko to, co lubię, ale siebie dam po ślubie!”, „Słownik damsko-męski i męsko-...
Historia prawdziwa, autobiograficzna. Szokująca opowieść o niezwykłej, chwilami bardzo...

no właśnie, a ja znam kogoś kto trafił do szpitala po ketonalu i spędził tam sporo czasu...

niepłodność Jarku leczy się naprotechnologią (o której się nie mówi bo nie ma z niej...
Przesiadują na klatkach schodowych lub na osiedlowych ławkach. Pijąc piwo, często...
Z mediów coraz częściej dowiadujemy się, że na terenie Polski organizowane są nielegalne...
Spotkanie w lubelskiej kawiarni. Naprzeciwko mnie Miss Polka Litwy, finalistka konkursu...
Dodaj nową odpowiedź