nr 24/2006
js

Wojna z narodem

Dodano: 12 grudzień 2006 r.

13 grudnia 1981 roku komunistyczna władza wprowadziła stan wojenny. Jego celem było zdławienie ruchu "Solidarność", który od sierpnia 1980 roku stał na czele zmian w Polsce. Istnienie tego ruchu ograniczało monopol władzy i przynosiło Polakom wolność, jednocześnie ujawniało istotę i korzenie komunizmu. Działającej pokojowo "Solidarności" komuniści przeciwstawili tylko przemoc. Sam Jaruzelski przyznawał: "Jest to potworna, makabryczna kompromitacja dla partii, że po 36 latach sprawowania władzy, trzeba jej bronić siłą".

Do wprowadzenia stanu wojennego komuniści użyli 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych, 9000 samochodów. Pod broń powołano kilkanaście tysięcy rezerwistów.

Już przed północą 12 grudnia 1981 roku, w ramach operacji "Azalia", rozpoczęto blokowanie środków łączności telefonicznej oraz opanowanie budynków telewizji i radia. Jednocześnie pod kryptonimem "Jodła" zaczęła się akcja internowania w 52 ośrodkach działaczy "Solidarności" i innych niezależnych organizacji. W ramach akcji "Klon" przeprowadzano rozmowy ostrzegawcze, nakłaniając do podpisywania deklaracji lojalności. Tej nocy do więzień trafiło 3179 osób, a do końca 1982 roku - prawie 10000.

Jaruzelski zamiast "Teleranka"

Polacy o stanie wojennym dowiadywali się najczęściej dopiero rano z powtarzanego w telewizji i radiu od 6.00 przemówienia przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) Wojciecha Jaruzelskiego. Ten obraz zapamiętały miliony polskich dzieci. Gdy ich rodzice włączyli im w niedzielny poranek telewizor na popularny program "Teleranek", w miejsce bajek zobaczyły ponurego generała i spikerów (Stefanowicz, Racławicki, Tumanowicz) przebranych w zielone, wojskowe mundury, czytających kolejne artykuły dekretu o stanie wojennym, m.in. o zakazie poruszania się po kraju bez specjalnego zezwolenia, zakazie sprzedaży benzyny, o wprowadzeniu godziny milicyjnej od 22.00 do 6.00, cenzury korespondencji (na listach pojawiły się nadruki "ocenzurowano") i rozmów telefonicznych. Telefony zostały zresztą całkowicie wyłączone, co spowodowało m.in. niemożność wezwania pogotowia ratunkowego i śmierć wielu osób. Nie włączono ich nawet w czasie powodzi, a gdy przywrócono możliwość korzystania z nich, w słuchawce odzywał się głos - "rozmowa kontrolowana". Zawieszono działalność związków zawodowych, organizacji i stowarzyszeń, prawo do strajków i akcji protestacyjnych.

W niedzielny poranek 13 grudnia na ulicach pojawiły się patrole wojskowe i milicyjne, demonstracyjnie maszerujące środkiem chodnika, w hełmach, z bronią maszynową. Milicyjne gaziki i nyski oraz ciężarowe stary - "budy" - stały zaparkowane w ruchliwych miejscach lub ich kolumny powoli przejeżdżały ulicami miast. Na ważniejszych skrzyżowaniach lub przy drogach wyjazdowych z miast stały transportery opancerzone, "skoty", a w dniach, w których spodziewano się ulicznych demonstracji, na ulice wyjeżdżały "polewaczki", czyli armatki wodne. Widok żołnierzy ogrzewających się przy koksownikach stał się jednym z bardziej charakterystycznych obrazów tego czasu. Na rogatkach miast rozstawiono posterunki z transporterami opancerzonymi.

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA